Właściwie to nie wiem jak się do ciebie zwracać. Możliwości jest wiele, każda wydaje się dobra, a jeszcze lepsze wydają się ich kombinacje, wszak możesz być jednocześnie gościem, czytelnikiem, podróżnikiem, szpiegiem, uciekinierem, awanturnikiem, złośliwym wirusem, dobrotliwą bakterią, zaginionym, zagubionym i nie wiadomo kim jeszcze – dlatego zamiast tytułować cię niewłaściwie zostawiam puste miejsce – BIAŁE MIEJSCE – abyś mógł wstawić w nie dowolny zwrot, który uważasz za najbardziej odpowiedni. Oczywiście wstawiasz go w myślach. Niech to będzie BIAŁY ZWROT.
WITAM
W
BIAŁYCH
TUNELACH

















Być może dotarłeś właśnie do najbardziej tajemniczego miejsca. W zasadzie nic o nim nie wiadomo, poza tym, że istnieje, chociaż i to nie jest takie pewne. Wiele osób uważa, że to tylko wytwór wyobraźni i przebywanie w tym miejscu, badanie go i penetrowanie, także jest tylko wytworem wyobraźni. Przestajesz sobie to wyobrażać i to znika. A jeszcze lepiej wyłączyć komputer. Może i mają rację ci, którzy właśnie tak twierdzą. Pozostaje jednak pewien niepokój wskazujący na to, że takie proste metody jak wyłączenie komputera, zamknięcie książki czy zapomnienie nie są wcale tak skuteczne, jakby się wydawało, a raczej jak się wydaje im. No cóż, nawet gdyby to była sprawa wyobraźni należy pamiętać o tym, że coś raz wyobrażone, coś raz pomyślane, coś raz wymyślone, już gdzieś zostaje, gdzieś się zapisuje – co prawda nie wiadomo gdzie, ale gdziekolwiek by to było, powoli zaczyna zarastać kurzem i brudem, jeśli nikt tego nie wspomina; a nawet jeśli wspomina, to też; na idealnie czystej powierzchni pojawiają się drobne rysy, otarcia i zadrapania, jakieś zmatowienia . . . . . . i tak to, co było niematerialne, lub do miana niematerialnego pretendowało, marzyło o tym i starało się jak mogło, powoli, powolutku się materializuje, choć może lepiej byłoby mówić i pisać o tym, że się uwidacznia, staje widzialne . . . . . .

Nie wiadomo kiedy białe tunele zostały wymyślone. Nie wiadomo kiedy ktoś je sobie wyobraził, ani nie wiadomo kto to był. Nie wiadomo kto i kiedy pomyślał o nich po raz pierwszy, kiedy mglista, a może nadspodziewanie wyraźna, ich wizja przeleciała mu przez głowę. Nic, ale to zupełnie nic nie wiadomo o historii białych tuneli. Można snuć tylko domysły. Nie ma żadnych dokumentów, żadnych opisów, planów czy choćby szkiców. Nie ma chyba nawet legend, nawet bajek, jakichkolwiek opowieści trwożliwie podawanych szeptem z ucha do ucha jakby w obawie, że głośne ich wymówienie mogłoby spowodować wkroczenie mówiącego w taki tunel, a dokąd taki tunel mógłby doprowadzić lepiej nie mówić i nie pisać. Zatem trochę inną mamy tu sytuację niż w przypadku owego tajemniczego systemu korytarzy i piwnic, który ponoć znajduje się pod niewielkim miasteczkiem położonym na wzniesieniu – całe to wzniesienie miałoby być podziurawione niczym ser, a niektóre korytarze podobno sięgają aż do klasztoru oddalonego o prawie dziesięć kilometrów – a właściwie jeden korytarz, który jakoby miał łączyć zamek z tymże klasztorem. Zamek jednakże popadł w całkowitą ruinę, zawaliły się też i tajne wejścia prowadzące do wnętrza wzniesienia . . . . . . Lecz nawet jeśli ów podpowierzchniowy labirynt nie istnieje, to istnieje przecież powierzchnia, istnieje to wzgórze, sterczą na nim kikuty murów, więc nawet wyjątkowo leniwa i zardzewiała wyobraźnia by sobie poradziła. Żadna to zaiste trudność wyobrazić sobie czarne dziury i rury wydrążone w jasnoszarej, może nawet szaro białej, wręcz białawej skale. A skoro tak, to i nie sprawi kłopotów zobaczenie negatywu: wystarczy przypomnieć sobie jaskrawo oświetlony korytarz w jakiejś starej kopalni węgla, może nawet o ścianach wyłożonych lśniącymi kafelkami ...... Nic z tego. Niezwykłość białych tuneli polega na tym, że są one wydrążone, jeśli takie określenie w ogóle ma sens w ich przypadku, w białej przestrzeni. W białej PUSTEJ przestrzeni. Co mogłoby sugerować istnienie w jakimś miejscu czerwonych tuneli w czerwonej, pustej przestrzeni, albo żółtych w żółtej. A o istnieniu tych tuneli decydowałby (i decyduje) jedynie odcień. Lub różnica w fakturze. Czy zatem słynny biały kwadrat na białym tle mógłby być wejściem do takiego tunelu? Mógłby być czy był? Czy jest? Skoro niezwykłe białe tunele nie są wcale prostym odwróceniem zwykłych czarnych tuneli, trudno też będzie mówić i pisać w ich przypadku o zjawisku tunelowania lub antytunelowania, jak również o tunelowaniu negatywowym lub inwersyjnym.

Lepiej nic nie mówić i nic nie pisać.
Lepiej wejść.







<<<









































































































TRASA 1
TRASA 2
TRASA 3
TRASA 4

TRASA 5