Paradoks rezerwatu jest odmianą paradoksu obserwatora.
Paradoks obserwatora głosi, że akt obserwacji wpływa na to co obserwujemy i to zniekształca, z czego płynie wniosek, że wszystkie obserwacje obarczone są błędem.
Jak duży jest ten błąd? Mówią i piszą, że im świat bardziej mikro, tym większy błąd – im świat bardziej makro, tym błąd mniejszy. Zatem istnieje taki punkt na tej skali, po przekroczeniu którego błąd obserwacji staje się na tyle mały, że można go zaniedbać, a o obserwacji powiedzieć, że daje nam prawdziwy obraz obserwowanego zjawiska, gdyż zostało ono zakłócone w sposób niezauważalny.
Gdzie na tej skali jesteśmy my i nasze nędzne światy opiewane przez nas jako najwspanialsze z możliwych? Gdzieś w jej środku....

Oj, niedobrze, niedobrze...

Obserwacja obarczona immanentnym i permanentny błędem nas nie przeraża. Wygląda na to, że jesteśmy go świadomi, że on nam nie przeszkadza, że skoro musimy z nim żyć, to żyjemy nie zawracając sobie nim głowy. Lecz fascynacja tym, co dzieje się tam gdzie nie da się zaglądnąć nigdy nie słabnie. Niemożliwe zawsze najbardziej intrygowało.

Rezerwat jest wydzielonym miejscem, zamkniętym obszarem, gdzie życie i istnienie ma się toczyć tak jak się toczyło, niezmiennie tak samo. Wszystko w obrębie rezerwatu ma pozostać takie jak było, nietknięte. Wystarczy tylko pomyśleć jaką zmianą w życiu i istnieniu jest wydzielenie miejsca oraz jak bardzo dotyka zamknięcie obszaru.
Wystarczy zastanowić się jak ten obszar izolować, a przede wszystkim przed czym izolować... zadać pytanie czy da się go izolować całkowicie...


Oj, gorzej, jeszcze gorzej...

Czy to nie przesada? Nic tylko biadolenie. Przecież zamykamy ten obszar tylko przed nami... Przed kim? Kim my jesteśmy? Zbiorem liter układających się w słowo groźne nad wyraz... Które słowo? Jakie? Takie co chciałoby sobą zastąpić wszystkie inne słowa i byc powtarzane bez końca, aż wszyscy umarliby z nudów mimo zastosowania wszystkich możliwych krojów pisma?

No, nienajgorzej... Cóż za świadomość właśnej paskudności...


Co zatem robić?
Zamienić Liberlandię w Rezerwat?
Czy nic nie robić?
Nie obserwować i nie być obserwowanym?

<<<